Blog > Komentarze do wpisu

Wszystkiemu jest winien Walesa

A w moim przypadku temu, ze dalam sie naciagnac na niepotrzbne zakupy. Zazwyczaj skutecznie opedzam sie od naganiaczy, ale kilka osob kierowalo mnie do tej samej galerii batikow, a gdy jedna z nich okazal sie sympatyczny wielbiciel Walesy, dalam sie namowic i wyszlam z zakupami. Gdy miejscowi slysza, skad jestem, od razu mowia "Warszawa", a ten jeden jeszcze "Gdansk" i "Walesa is hero of all my family".

Dzisiaj podziwialam swiatynie Borobodur i Prambaban. Robi wrazenie, ale zy sa piekne? Chyba jestem zbyt przyzwyczajona do piekna w wydaniu europejskim.

Coraz mniejsza ochote mam na podroze, a przynajmniej podroze po swiecie cywilizowanym. Globalizacja sprawia, ze wszedzie robi sie podobnie. KFC, McDonald's, buty Bata i farby dulux. Tlumy turystow i miejscowi probujacy cos z tego wyszarpac dla siebie. W pare godzin doleciec mozna wszedzie, nawet pieniadze nie sa bariera, bo dla zachodniego europejczyka 3 tygodnie w Azji to taniocha. Za to ja daje sie naciagac widowiskowo. Glupiomi sie targowac, bo ceny sa i tak niskie, a ludzie niezbyt bogaci, asertywnosci mi brakuje i jak tak dalej pojdzie, to bede musiala wysylac do domu paczki z zakupami. Zupelnie niepotrzebnymi

Na Jawie widac potege Azji, podobnie jak w Indiach, wyrazajaca sie w liczebnosci ludzi. Jawa jest nieprawdopodbnie zaludniona. Osiedla sa wszedzie, na drodze tlumy aut i motocykli. Widac, ze wzory z Europy i Ameryki Pln. przyjely sie tu dobrze, dziwczyny w obicslych dzinsach ekspoujacyh krotkie i nezgrabne nogi, az zal, ze odchodza od pieknych tutejszyc strojow, znacznie praktyczniejszych w tym klimacie. Spod tej zamerynizowanej i czy tez zeurepiezowanej wierzchniej warstwy przebija wschodnia bieda i tradycja, gdzies zawodzi muezin, widac pozakrywane kobiety i tradycyjnie ubranych panow ignorujacych turystow. Ciekawe, kiedy to wszystko wybuchnie.

Nie ma za to zwerzat, nie liczac nosicieli malarii i dengi, ktorzy mnie podgryzaja mimo roznorakich srodkow zabezpieczajacych, oraz szczurow spacerujacych po ogrodkach i werandach jak koty.

poniedziałek, 01 czerwca 2009, reska

Polecane wpisy

  • Weekend w pępku świata

    Czyli w Zakopanem. Wyjątkowo nawet bardziej w samym Zakopanem niż w Tatrach. A skoro po górach nie za bardzo mogliśmy chodzić, to poszliśmy do willi Oksza na wy

  • Przemyślenia w Przemyślu;)

    Siedzę na dworcu w Przemyślu, przede mną nocna podróż do Warszawy, a w drodze jestem właściwie od 3 dni. Ile przesiadek było po drodze, trudno się doliczyć, ale

  • Z piekla do raju

    Jak co dzien na uropie wstalam o 4 rano (serio). Nocleg byl na plantacji kawy. O 5 wyruszylismy do wulkany Kawah Ijen. Wyruszylismy - bo wycieczka byla zorganiz

  • Indonezja - Jawa - Yogyakarta

      Nasze pierwsze kroki w Indonezji postawiliśmy w Yogyakarcie (czyt. dżogdżakarcie) - dosyć sporym mieście położonym w południowej części wyspy Jawa. Tutaj

  • Kawka z kupy kota

    Po intensywnym wulkanicznym dwuboju i krótkim odpoczynku uświadomiłem sobie, że mój czas na Jawie się kończy. Trzeba się było ograniczać, jeśli chodzi o miejsca

TrackBack
TrackBack URL wpisu: