Blog > Komentarze do wpisu

Bangkok jest okropny, ale wciąga

I tak się zaangażowałam w eksplorowanie tego okropnego miasta, że nie znajdę czasu na elementarne zabiegi upiększające i wrócę do Polski bez wytatuowanego Buddy na brzuchu i karalucha na ramieniu. Oraz bez dredów. Za to mam już zapas kapeluszy, podkoszulków, klejnotów ulicznych i przypraw egzotycznych dla chętnych.

Dzisiaj zwiedzałam pałac królewski i biegałam po świątyniach. Przy 57. Buddzie miałam dość, mimo że te świątynie są naprawdę ciekawe. Jutro jeszcze jeden ważny Budda do odfajkowania i wracam do domu. Powrót do domu to bardzo miły aspekt podróży. Nawet gdy wraca się z ciekawego wyjazdu. Dom to dom, no i stęskniłam się za bliskimi. Eh, gdyby tak jeszcze ktoś czekał na mnie na lotnisku.

Coraz bardziej wciągam się w Azję, a ta podróż pod każdym względem od finansowego była udana. Uporządkowałam się wewnętrznie do tego stopnia, że zachciało mi się pracować. No i znowu kocham życie.
wtorek, 23 listopada 2010, reska

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Renata, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/11/23 19:54:47
kiedy przylatujesz?
-
2010/11/23 21:49:20
Znasz może jakiś mniej kosztowny sposób na chęć do pracy i miłość do życia? Mnie podróże i wyjazdy jak najdalej od domu również pozytywnie nakręcają na jakiś czas. Ale co robić gdy nie można wyjechać?
-
2010/11/24 08:47:37
Kiedy wracasz to może po Ciebie wyjadę?
-
2010/11/24 13:22:30
Jeśli do Pyrzowic, to będę tam czekać, daj znać! :)))
-
2010/11/25 06:16:59
Do Warszawy przylatuję, do tego o takiej porze, że wszyscy pracują;)
-
Gość: ET, 208.168.230.*
2010/11/27 00:10:39
czyli jednak nie radzisz jzu mi rzucania pracay, bo sama chcesz do niej wrocic? :-))
-
2010/11/27 09:31:33
@ET: Tobie radzę nadal;) A mnie już zapał do pracy mija...