Blog > Komentarze do wpisu

Egzotyka w wersji strawnej dla Europejczyka

Wyjazd z domu przebiegł w atmosferze swojskiej. Trafiłam na kierowcę taksówki, z którym już kiedyś jechałam. Sympatyczny starszy pan jest dumnym ojcem wydawcy „Bluszcza”.

W samolocie przegoniłam z mojego miejsca jakiegoś młodego człowieka bez górnej piątki, który niezniechęcony moim nosem wlepionym w gazetę podjął próbę nawiązania pogawędki, o dziwo całkiem inteligentnej. Okazało się, że pan jest przedsiębiorcą branży komputerowej, jadącym na wycieczkę do Lenovo do Chin, a hobbistycznie zajmuje się filozofią. Gdyby nie to, że w pewnym momencie pan uaktywnił słownictwo kur...-zaj...

Szczęście do rozmownych sąsiadów mnie nie opuszczało. W samolocie do Bangkoku miałam pecha siedzieć obok strasznie niechlujnego obleśnego Niemca, który nie mówił po angielsku i gdy litościwie przetłumaczyłam mu formularz wjazdowy do Tajlandii na niemiecki, czuł się w obowiązku zabawiać mnie rozmową i podkarmiać cukierkami. Biedak męczył się nad formularzem strasznie i gdy pokazał mi rubryczkę z napisami „country” i city” i bezradnie rozłożył ręce, że nie wie, co wpisać, to w pierwszej chwili zdębiałam;)

Samolot zresztą był wyjątkowo męczący. Jakieś dziecko się darło, w taki typowo wymuszający sposób, ktoś chrapał.Nie zmrużyłam oka, na szczęscie personel nie domagał się zasłaniania okien, więc patrzyłamw  gwiazdy. Dziwne uczucie - jakbym była w kosmosie, gwiazdy podemną, obok, nade mną. Najpiękniejsze gwiazdy były nad Afganistanem.

Zawsze w tych dużych samolotach nie mogę się nadziwić, że leci taka blaszana puszka nad terenami niebezpiecznymi, a w środku ludzie wcinają jakieś gulasze i oglądają filmy. Każdy miał przed sobą monitorek w wybrem filmów i gier, do tego można było śledzić przebieg lotu - to lubię najbardziej. I gdy wstałam, to zobaczyłm ciemny samolot, a przed każdym siedzeniem świecący monitorek.

A tak zupełnie osobiście sobie prypomniałam, że gdy ostatnio leciałam dużym samolotem, byłam rozświergolonoa po przeczytaniu jednej wiadomości nk na lotnisku w Singapurze i czułam podskórnie, że to będzie Wielka Przygoda. I była to Wielka Przygoda, choć nie Przygoda na Zycie. Wychodzi na to, że trwała między Singapurem a Bangkokiem. Jeśli kiedyś napiszę kiczowatą powieść autobiograficzną, to wiem, jaki będzie miała początek;)

A Bangkok w pierwszej chwili sprawia wrażenie miasta z naszego kręgu kulturowego, tylko tłum wielobarwny niekoniecznie po europejsku przyodziany, który wysypuje się z lotniska, psuje to wrażenie. Jest czysto i nie pachnie kiszonką, więc jeszcze nie poczułam, że jestem w Azji. Ludzie są pomocni i kierują chętnie, tylko że gdy pytałam o autobus do Trat, odpowiedzi za każdym razem były inne.

W końcu wypasionym, klimatyzowanym autobusem dostałam się za śmieszne pieniądze do Trat, gdzie ulokowałam się w dość kosztownym miesjcu, ale z "łaj-faj" w pokoju. Z płonną nadzieją, że złapię na skype rodzicielkę, bo taka okazja może się nieprędko trafić. Jutro rano chcę dostać się do Kambodży, a tam już takiego wypasu nie będzie.

Naciągają tu równo, a dzisaj ze zmęczenia jestem mało odporna na takie praktyki. To, że shuttle taxi podwozi tam, gdzie chce kierowca, a nie klient, jest normalne, podobnie jak oferty podwody w miejsca, do ktorych możan bezboleśnie dotrzeć na nogach albo za darmo.

Samo Trat jest raczej brzydkie, choć jak na warunki azjatyckie, przynajmniej mało obskurne. W ogóle po pierwszym rzucie okiem na Tajlandię widzę, że jest ona mocno dostosowana do europejskich wygód i wybrażeń o egzotyce.Wszędzie jest pełno backpackerów, głownie w późnym wieku srednim, sklepy są pełne, usług wszelakich mnóstwo, transport znakomity, drogi też, i o dziwo jest czysto, no ...w miarę czysto.

piątek, 05 listopada 2010, reska

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/11/05 14:45:50
Pewnie nad Afganistanem takie gwiazdy, bo miasta zaciemnione... Udanej podróży !
-
Gość: matka, *.internetdsl.tpnet.pl
2010/11/05 16:27:26
Nie nadarzam, przenosisz sie jak latajacym dywanem z delty Dunaju do Tajlandii.
Bardziej podoba mi sie dawna nazwa kraju-Syjam..Dobrze sie czyta oba teksty,jak
najwiecej pozytywnych wrazen.M.
-
Gość: Renata, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/11/05 23:13:48
pisz kochana, czekam na więcej - dziękuję za już
-
2010/11/06 15:43:48
Podziwiam Cię. Z niecierpliwością czekam na dalsze relacje :) Szerokiej drogi!