Blog > Komentarze do wpisu

Ze spokojnej wyspy do Miasta Aniołów

A tu to, czego się spodziewałam, czyli hałas, brud, smród, wszechobecny handel i szczury. Te ostatnie są tak bezczelne, że nie przemykają a defilują! Wzięłam droższy hotel z  nadzieją uniknięcia tu tego dziadostwa, siedzę w holu z laptopem, a toto łazi mi przed nosem. Fuj.

Ale Bangkok to miejsce, które ponoć trzeba zobaczyć, wiec je zobaczam. Na razie ze wstrętem, ale może jutro będzie lepiej. Planowałam tu jakieś zakupy, ale przeraża mnie nadmiar towarów w tym mieście. Azjatyckie miasta w ogole przytłaczają mnie swoją intensywnością. Wolę spokojne wyspy i plaże.

Ten wyjazd uzmysłowił mi, że się starzeję. To nie tylko kwestia siwizny, ale przede wszystkim gapiostwa ogólnego. Robie się nieporadną starszą panią;) Zgubiłam polar i kilka przewodników. Przez całe lata podróżowania nic mi nie zginęło, a w tym roku to już kolejna zguba. I do tego taka cenna! Gdzie dostane damski polar, który nie ma za długich rękawów, ma za to miejsce na biust? Do tego gubię pieniądze. A właściwie rozdaję. 20 jest podobne do 1000 i dzisiaj chyba zapłąciłam 1000 zamiast 20 za coś. W każdym razie 1000 bahtów wyparowało;( Muszę podróżować z jakimś rozgarniętym asystentem, który mnie będzie pilnował.

Za to wczoraj posnorkowałam troche, prawde mówić rafa marna, a cena wysoka, ale i tak pływanie z maską i fajką nad wielkim błekitem to przeżycie świetne. Wokół tysiące kolorowych rybek, które próbowałam łapać, ale się wywijały. Smieszne uczucie, gdy ktoś z łódki wrzuca jedzonko dla rybek blisko mnie, nagle wokół pojawia chmara rybek.

Wczoraj wieczorem za to była wielka impreza na wyspie: wrzucanie wianków ze świeczkami do morza. I dużo wyżery przy okazji. Przylazło całe białe towarzystwo, taka cepeliada dla turystów.



Na snorkelingu poznałam Polkę, która z węgierskim narzeczonym podrózuje dookoła świata, są już 4 miesiące w drodze. Dziewczyna w ten sposób wydaje spadek, który jest skapnął niedługo przed wyjazdem. Taki pomysł na spozytkowanie spadku mi się podoba.

Za to widzę, że nocowanie u rodaków jest nieopłacalne. Tutaj jest tak, że w hotelu można nabyć wszystkie możliwe usługi turystyczne, no i nasz rodak albo totalnie niekumaty, albo pozbawiony dobrej woli, bo widzę, ze cenowo się przejechałam na mieszkaniu u niego.I przede wszystkim nic nie umie polecić na wyspie, więcej sie dowiedziałam od jego znajomych, którzy akurat tam gościli. W ten sposób facet stracił okazję do reklamy. A ja mam nauczkę na przyszłośc.

poniedziałek, 22 listopada 2010, reska

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/11/24 13:28:16
To była ichnia noc świętojańska? ;)
-
2010/11/25 12:18:52
Nie do końca:) To jest raczej podkreślenie związku człowieka z wodą