Blog > Komentarze do wpisu

Od kieszonkowców do smoka, czyli skąd pociągi biorą nazwy

Według jakiego klucza PKP nadają nazwy pociągom? Jako że ostatnio sporo podróżuję kolejami, doszłam do wniosku, że kolejowym nazewnictwem kieruje logika.

Pociąg akademiaportfela.pl nazwę zawdzięcza zacinającym się drzwiom, które ułatwiają pracę kieszonkowcom. "Czesław Miłosz" to wiekowy i wiecznie spóźniający sie skład, który imię noblisty nosi zapewne dlatego, że pochodzi z okresu, w którym poeta się urodził i mimo, że jest niemłody, stara się być aktywny. Wzór dobry, gorzej z realizacją.

Ostatnio jechałam "Marią Skłodowską-Curie". W pociągu nie działało ogrzewanie. Sympatyczny konduktor bardzo się starał je uruchomić i w tym celu nawet wyłączył światło. Nie pomogło. Patronka pociągu była twarda i zahartowaną babką, więc PKP sugeruje, żeby pasażorowie nie byli mięczakami.

Wczoraj wracałam z Krakowa. Gdy zapowiedzieli "Jana Matejkę", Wyjątkowy Mężczyzna przewidział: "Bitwa pod Grunwaldem". Rzeczywiście, na peron wjechała kupa żelastawa -  złom przypominający pociągi osobowe z czasów mojego dzieciństwa, coś jak pociąg podmiejski, tyle że drzwi nie były automatyczne, ale otwierane ręcznie. Nie odnotowałam działania grzejnika, choć konduktor uporczywie przekonywał pasażerów zakutanych w płaszcze, że ogrzewanie jest włączone i działa. W sumie Matejko miał w życiu pod górkę, więc pasażerów pociągu nazwanego jego imieniem nie godzi się rozpieszczać.

Aż strach się przekonać, jakie atrakcje czekają w pociągu noszącym nazwę "Smok Wawelski";) Pasażerowie dostaną na obiad siarkę?;)
środa, 04 stycznia 2012, reska

TrackBack
TrackBack URL wpisu: