<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-2"?>
<rss version="2.0">
  <channel>
    <title>Za zakrętem</title>
    <link>http://zazakretem.blox.pl/html</link>
    <description />
    <lastBuildDate>Sat, 19 May 2012 09:37:07 +0200</lastBuildDate>
    <item>
      <title>Wyjść albo nie wyjść, oto  jest pytanie</title>
      <link>http://zazakretem.blox.pl/2012/05/Wyjsc-albo-nie-wyjsc-oto-jest-pytanie.html</link>
      <description>Czekam na obchód. Decyzja o opuszczeniu tego miłego miejsca należy do mnie. Wszytskie panie przebierają nogami, do wyjścia, a ja się waham.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo mój dom to nie dom. Dom jest miejscem, gdzie są ludzie, a nie gdzie mieszka się samemu. Bo nie mam siły wejść na czwarte piętro, bo jak będę funkcjonować, kiedy chodze sgięta w pół i każdy krok boli. Chętni do pomocy są. Ale po 3 dniach będę musiała radzić sobie samodzielnie, a zupełnie sobie tego nie wyobrażam, w tej chwili umycie zębów jest dużym wysiłkiem, a prysznic okupiłam stanem podgorączkowym, tak się zmęczyłam;) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widzę, że musze pomyśleć o zmianie mieszkania na bardziej sprzyjające, bo coś mi sie widzi, że z wiekiem takie sytuacje mogą zdarzać się częściejj. Wprawdzie mój osiemdziesięcioletni sąsiad o jednej nodze gramoli się jakoś na 4. piętro, ale on jest z pokolenia herosów, a ja jestem mizernym produktem lat 70. bez zacięcia do bohaterstwa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczynam też rozumieć, czemu tu się nie patyczkuja z pacjentkami. Tu jest po prostu za mało personelu. W nocy są 2 pielęgniarki i mają taki sajgon, że szczerze im wspólczuję. Przeklinaja komputery, do których każą im wszystko wpisywać, włacznie z każdympodanym lekiem, gdy tymczasem na oddziale liczącym 50 pacjentek cały czas coś się dzieje. A to nagły przypadek, to do operacji trzeba przygotować, to po zabiegu przewieźć, do tego ciągle ktoś coś woła, bo generalnie same obolałe i mało sprawne przypadki tu leżą. Dziennie zdarza się po 40 wypisów i tyle samo nowych pacjentek, ja się dziwię, że oni to w ogóle ogarniają.&lt;br /&gt;</description>
      <author>reska@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://zazakretem.blox.pl/2012/05/Wyjsc-albo-nie-wyjsc-oto-jest-pytanie.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://zazakretem.blox.pl/2012/05/Wyjsc-albo-nie-wyjsc-oto-jest-pytanie.html</guid>
      <pubDate>Sat, 19 May 2012 09:37:07 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Słońce wyszło, świat wydaje się piękniejszy</title>
      <link>http://zazakretem.blox.pl/2012/05/Slonce-wyszlo-swiat-wydaje-sie-piekniejszy.html</link>
      <description>Wreszcie jem i nabieram sił. Poranny personel jest miły i pomcny, od razu inaczej dochodzi się do formy:) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wstaję jeszcze zgięta w pół, ale juz spróbuję się samodzielnie wykąpać. Nadrabiam też zaległości w spaniu. Ambitne plany pracowania i czytania w szpitalu biorą w łeb. Ani chybi się starzeję, 15 lat temu po wszczepieniu rozrusznika natychmiast zabrałam sie za tłumaczenie książki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczynam chcieć do domu. To dobry objaw. Może sę jutro jakoś wczołgam na to czwarte piętro. I będę powoli mogła się wziąć za porządkowanie życia. Ale cienko widze najbliższe miesiace pozbawione głównych atrakcji, a bogate w rozmaite problemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;</description>
      <author>reska@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://zazakretem.blox.pl/2012/05/Slonce-wyszlo-swiat-wydaje-sie-piekniejszy.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://zazakretem.blox.pl/2012/05/Slonce-wyszlo-swiat-wydaje-sie-piekniejszy.html</guid>
      <pubDate>Fri, 18 May 2012 12:25:59 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Rzeźnia</title>
      <link>http://zazakretem.blox.pl/2012/05/Rzeznia.html</link>
      <description>Opatrunek mam sobie zdjąc sama pod prysznicem. Dzień po operacji. Nie mam siły wstać sama do toalety, z bólu zwijam się w trąbkę, a każą mi brać prysznic i ściągać opatrunek. Uczucie bezradności jest okropne. Zastanawiam się, czy w tym szpitalu nie jest przyjęte korumpowanie pielęgniarek celem zapewnienia sobie opieki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pytam się pielęgniarki, jak mam to zrobić, skoro nie mam siły. - Trudno, musi sobie pani jakoś poradzić - pada odpowiedź. Druga pielęgniarka mówi, że mam nie ściągać opatrunku, skoro mam z brzucha rurkę. Ciekawe, czy tę rurkę też każą mi samodzielnie wyjąć?&lt;br /&gt;</description>
      <author>reska@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://zazakretem.blox.pl/2012/05/Rzeznia.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://zazakretem.blox.pl/2012/05/Rzeznia.html</guid>
      <pubDate>Thu, 17 May 2012 20:33:36 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Po godzinie O</title>
      <link>http://zazakretem.blox.pl/2012/05/Po-godzinie-O.html</link>
      <description>Żyję, pocięta i pozszywana. Raka nie mam, choć na 100% będzie to wiadomo po histopatologii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czuję się jak się czuję i nie jest to samopoczucie z tych nadzwyczajnych, ale jak na dzień po operacji, to jest całkiem nieźle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rotacja jest tu ogromna, niemal zaraz po zaszyciu wyrzucają człowieka ze szpitala, nawet do zdjęcia szwów nie czekają. Prawdę mówiąc, średnio widze swoje funkcjonowanie, jeśli mnie wyproszą w sobotę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W nocy na sąsiednie łóżko przyjęli dziewczynę z poronieniem. Prawie cały czas siedzi przy niej mąż, wpatrując się w nią z taką miłością, że aż miło patrzeć. Biedna, strasznie się wycierpiała w nocy. Teraz głównie śpi, a on patrzy na nią z troską i czułością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Tu stosują zimny wychów pacjentek. Wstawać bez asysty i koniec. W głowie się kręci? Nieważne, przetrzymać. I przytrzymać się czegoś, żeby nie zemdleć. Nie wiem, czy funkcjonuje tu instytucja lekarza prowadzącego. Ten, który mnie operował, przyszedł rano powiedzieć bardzo ogólnie, co mi zrobili, co znaleźli i jakie będą skutki. Mam nadzieję, że na wychodne powiedzą mi, co dalej. Na razie tylko dopytałam o aktywność i do końca czerwca żadnego sportu. Trudne to będzie, ale nie takie przerwy a aktywności życiowej się miało. Mam nadzieję, że powetuję sobie to latem:)&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;</description>
      <author>reska@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://zazakretem.blox.pl/2012/05/Po-godzinie-O.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://zazakretem.blox.pl/2012/05/Po-godzinie-O.html</guid>
      <pubDate>Thu, 17 May 2012 13:13:05 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Godzina O to zbliża się, to oddala</title>
      <link>http://zazakretem.blox.pl/2012/05/Godzina-O-to-zbliza-sie-to-oddala.html</link>
      <description>O 6 rano pobudka:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Pani S, zapraszam do lewatywy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A potem już było tylko lepiej. Przeszedł doktor i powiedział, że może mi znowu przesuną operacje, bo mają pilniejsze przypadki. W sumie to dobrze nie być pilniejszym przypadkiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Doktor powiedział, że ryzyko zmian pooperacyjnych może doprowadzić do niepłodności i ryzyko jest dużę. A operować trzeba. Dobrego wyjścia nie ma. Pomyśleć, że wczoraj przyszlam tu na podobno drobny zabieg laparoskopii;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz czekam na sucho i głodno na informację, czy operacja będzie dziś planowo o 10, dziś później czy jutro. I prawdę mówiąc, siada mi psychika. Wolałabym mieć czas na skonsultowanie z kimś, czy robic operację w takim zakresie. Lekarz wygląda na godnego zaufania, ale tu jednak chodzi o jedną z najważniejszych spraw w życiu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i jeszcze to i owo może okazac się w trakcie operacji. Aż boję się myśleć, co, w takim tempie pogarsza się sytuacja. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za to szczerze podziwam personel. Pielęgniarki symatyczne, cierpliwe, uśmiechnięte i zadbane już od 6 rano. Lekarze uprzejmi i rzetelnie udzielający informacji. Gdyby mi ktoś kazał za co dzień funckjonowac przytmonie od 7 rano czy wcześniej, to miałąbym w oczach mord, a uśmiechu nie wydobyłaby ze mnie żadna siła. A tu jest naprawdę sympatycznie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;</description>
      <author>reska@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://zazakretem.blox.pl/2012/05/Godzina-O-to-zbliza-sie-to-oddala.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://zazakretem.blox.pl/2012/05/Godzina-O-to-zbliza-sie-to-oddala.html</guid>
      <pubDate>Wed, 16 May 2012 08:45:48 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Niedozwolone kusi najbardziej</title>
      <link>http://zazakretem.blox.pl/2012/05/Niedozwolone-kusi-najbardziej.html</link>
      <description>Dlatego teraz nęka mnie pragnienie skonsumowania świeżutkiego ogóreczka oraz kiełbaski, otrzymanej na kolację przez moją towarzyszkę szpitalnej niedoli. Jak to apetycznie pachnie. Pomyśleć, że jeszcze niedawno byłam wegetarianką;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tu dieta. Nic nie wolno. Pracować wolno, ale na głodno nawet praca ciężko mi idzie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Fajny jest ten szpitalny babiniec. Nikt nie smęci o chorobach, wspólnie ironizujemy na temat różnorakich krępujących zabiegów i uwagi nie zaprzatają żadne osobniki płci męskiej. Nie wiem wprawdzie, czy jutro będę miała równie dobry humor, ale będąc pod narkozą, przynajmniej nie będę miała złego;) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako lekturę mam czytadło &amp;quot;Cukiernia pod Amorem&amp;quot; czy coś takiego, niestety wymiękłam dość szybko przy opisach jagodzianek, to nie jest lektura na głodek. W tych okolicznościach chyba sięgnę po literaturę ambitniejszą. Choć to też na głodno nie wchodzi. A &amp;quot;Życia na gorąco&amp;quot;, &amp;quot;Party&amp;quot; czy innego fascynującego czasopisma nie mogę nabyć z tego prostego powodu, że akurat dziś panowie wyburzyli szpitalny kiosk. Szkoda, że nie kupiłam sobie czegoś o ciekawych medycznych przypadkach, to by chyba było obecnie najbardziej wciągające. &lt;br /&gt;</description>
      <author>reska@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://zazakretem.blox.pl/2012/05/Niedozwolone-kusi-najbardziej.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://zazakretem.blox.pl/2012/05/Niedozwolone-kusi-najbardziej.html</guid>
      <pubDate>Tue, 15 May 2012 19:47:55 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Do godziny O jeden dzień</title>
      <link>http://zazakretem.blox.pl/2012/05/Do-godziny-O-jeden-dzien.html</link>
      <description>A ja jestem spokojna i wyluzowana. Mam wrażenie, ze tym szpitalu rozpylają gaz uspokajający;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo na zdrowy rozum to nie mam się z czego cieszyć. Nie będzie laparoskopii, bo sie boją, że mi się rozrusznik rozmagnesuje. Więc będą ciąć tradycyjnie. A zakres operacji też okazał się szerszy niż zapowiadano. Trochę pobędę więc na garnuszku państwa i niestety zapomnieć muszę o tratwach na Biebrzy w długi weekend czerwcowy. Oraz zapewne o pobycie w Wysowej. No cóż, intuicja mi dobrze podpowiadała, że coś się skomplikuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Operacji natomiast programowo się nie boję, bo tu jest zwyczajnie miło. Lekarze i pielęgniarki informują dokładnie o wszystkim, mówią o mnie &amp;quot;młodziutka&amp;quot;, więc od razu zaczynam się czuć jak dwudziestkapiątka;) Przykrymi aspektami życia zajmę się wtedy, kiedy się wydarzą. &lt;br /&gt;</description>
      <author>reska@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://zazakretem.blox.pl/2012/05/Do-godziny-O-jeden-dzien.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://zazakretem.blox.pl/2012/05/Do-godziny-O-jeden-dzien.html</guid>
      <pubDate>Tue, 15 May 2012 14:52:31 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Przed godziną O</title>
      <link>http://zazakretem.blox.pl/2012/05/Przed-godzina-O.html</link>
      <description>Czas operacji zbliża się nieubłaganie i im jest bliżej, tym bardziej mnie to paraliżuje. Jakoś intuicyjnie nie mam zaufania do tego szpitala i nie mam tam lekarza, któremu bym ufała. Z jednej strony boję się, że mnie znowu odeślą, z drugiej - boję sie tej operacji, utraty siły, utraty formy, a najbardziej utraty paru części ciała albo diagnozy, że to jednak rak. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kondycję mam dobrą, codzienny basen i dźwiganie na czwarte piętro ton zapasów niczym dla rodziny wielodzietnej znakomicie działa na formę i rozładowuje nagromadzone napięcie. Z robotą jestem prawie na czysto, mieszkanie wypucowane jak dawno nie było, nawet zaległe naprawy krawieckie porobiłam. Przede mną pakowanie i czuję się, jakbym jechała na koniec świata, w podróż w nieznane. Tchórzem jestem, że się tak boję. Przed samotną podróżą do Kambodży nie bałam się nawet w małym ułamku tego co teraz. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Emocje ostatnich miesięcy kumulują się i co jakiś czas następuje eksplozja. Zachowuję się jak histeryczka. Płaczę przez dwie godziny, a potem nagle mi mija i piszę tekst albo szoruję szafki kuchenne. Nie mam czasu myśleć o tym, że jest do kitu i nie tak miało być, ale czasem to myślenie dociera do mnie i następuje eksplozja. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widze, że najwięcej w głowie dzieje się nocą. Śpię mocno, ale gdzieś tam kotłują się myśli i co dzień budzę się z jakąś nową konkluzją dotyczą różnych spraw w życiu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zakwitły akacje. To są dni, kiedy najbardziej lubię być w swoim mieszkaniu. Otwieram okno i czuję ich zapach. Staram sie wtedy nigdzie nie wyjeżdżać. Szkoda, że teraz pora kwitnienia przypada na szpital. &lt;br /&gt;</description>
      <author>reska@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://zazakretem.blox.pl/2012/05/Przed-godzina-O.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://zazakretem.blox.pl/2012/05/Przed-godzina-O.html</guid>
      <pubDate>Mon, 14 May 2012 18:59:03 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Gorzko</title>
      <link>http://zazakretem.blox.pl/2012/05/Gorzko.html</link>
      <description>Groteskowy aspekt wczorajszy opisałam, a dziś znowu zbierają mi się gorzkie myśli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem myślę, że bratanica rekompensuje mi to, że nie będę miała własnych dzieci. Patrzę, jak rezolutne i myślące jest sześcioletnie stworzenie i mnie to zdumiewa. Może dlatego, że nie na dzieciach się nie znam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiedziałam Weronice, że jest coraz bardziej podobna do swojej mamy i taka ładna jak jej mama. A dziecko z pełną powagą mówi:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Wiesz ciocia, ja tak patrzyłam w lustro i przyglądałam się, i widziałam, że do ciebie tez jestem podobna:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spytała się mnie też, czy dorośli płaczą. Powiedziałam, że tak, a ta bystra istota przypomniała mi, że 2 miesiace temu złapała mnie na gorącym uczynku popłakiwania i powiedziałam jej wtedy zapytana, że płaczę, bo odrzucił mnie ktoś, kogo kochałam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I padło kolejne pytanie: dlaczego ten ktoś mnie odrzucił. Ups. Co tu odpowiedzieć? Najlepiej prawdę: bo mnie nie przestał kochać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- A dlaczego cię przestał kochać? - ha, żebym to ja sama wiedziała... Przeciez jeśli się kocha, to się tak sobie nie przestaje z piatku na sobotę. Więc pewnie się nie kochało wcześniej. Miłość to akceptacja, to życie z myślą o tej drugiej osobie. Dziecko to intuicyjnie czuje. Jest przecież kochane  przez rodziców, dziadków, ciocie i wujków. Ale zawiłości i pokręcenia relacji dorosłych ludzi sześciolatka nie pojmie. I dobrze, bo to się wiąże z utratą poczucia bezpieczeństwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Dorośli ludzie tak mają, że czasem przestają się kochać i przestają być razem - na razie taka odpowiedź wystarczyła. Ale intuicja mi podpowiada, że na tym nie koniec dociekań.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I pomysleć, że sama się w nie wrobiłam, informując swego czasu dziecko o przyszłym wujku i przeprowadzce do Krakowa. Niedoszłym wujku, który okazał entuzjzm, gdy się dowiedział, że rodzinę poinformowałam o naszych poważnych planach. Bo przecież byłam tak pewna, że te plany sa poważne. Mam nauczkę na przyszłość, że zasada ograniczonego zaufania obowiązuje nie tylko w ruchu drogowym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;</description>
      <author>reska@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://zazakretem.blox.pl/2012/05/Gorzko.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://zazakretem.blox.pl/2012/05/Gorzko.html</guid>
      <pubDate>Sun, 13 May 2012 15:48:53 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Jak tu nie lubić kolei?</title>
      <link>http://zazakretem.blox.pl/2012/05/Jak-tu-nie-lubic-kolei.html</link>
      <description>- Szanowni państwo, zepsuł się elektrowóz - oznajmił przez mikrofon kierownik pociągu relacja Łódź Kaliska -Warszawa Wschodnia po kwadransie postoju w oklicach Ursusa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; - Maszynista biega dookoła elektrowozu i próbuje naprawić, ale szczerze mówiąc, cienko to widzę - dodał szczerze po chwili. - Być może jakiś elektrowóz po nas przyjedzie, ale nic więcej nie wiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co było robić? Rozejrzałam się po okolicy i podjęłam decyzję o ewakuacji. Nie ja jedyna. Kierownik pociągu pożegnał nas słowami:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Proszę państwa o cierpliwość. Jeśli już ktoś decyduje się skakać  z pociągu, należy dobrze się rozejrzeć, gdyż po sąsiednich torach jeżdżą pociągi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozjerzałam się i skoczyłam. W pantofelkach na obcasach, bo akurat wyelegentowana wracałam z urodzin bratanicy. A skok był niczego sobie, bo po wylądowaniu na gruncie nie byłam w stanie zamknąć za sobą drzwi do pociągu, gdyż nie dosięgałam. Mimo obcasów;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Półtorej godziny później byłamw  domu. Ciekawa jestem, czy pociąg nadal stoi w Ursusie;)&lt;br /&gt;</description>
      <author>reska@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Kocham koleje;)</category>
      <comments>http://zazakretem.blox.pl/2012/05/Jak-tu-nie-lubic-kolei.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://zazakretem.blox.pl/2012/05/Jak-tu-nie-lubic-kolei.html</guid>
      <pubDate>Sat, 12 May 2012 22:56:33 +0200</pubDate>
    </item>
  </channel>
</rss>


