Wpisy z tagiem: pociąg

sobota, 01 października 2011
Według rozkładu jazdy zamieszczonego na stronie pkp.pl pociąg IR z Warszawy do Krakowa jedzie szybciej niż pociąg EIC, a kosztuje trzykrotnie taniej. Wybór więc wydawał się oczywisty.

Pociąg relacji Warszawa Wschodnia - Rzeszów. Na dworcu Warszawa Centralna pada zapowiedź "Pociąg przybędzie z opóźnieniem 60 minut". Opóźnienie może ulec zmianie. To przybycie to jest jakieś 5 km, skąd więc takie opóźnienie? Z pernou na Centralnym ruszyć się nie mogę, bo nie wiadomo, na czym ma polegać uległość opóźnienia i czy np. pociąg nie przybędzie wcześniej. A poza tym moja walizka jest ciężka, a schody ruchome nie działają. Obawy o wczęsniejsze przybycie okazują się bezpodstawne. Po 2 godzinach na peron wtacza się pociąg, witany oklaskami pasażerów. Nic to, że skład jest zabytkowy i pierwotnie obsługiwał poznańską kolej podmiejską. Nieważne, że nie otwiera się połowa drzwi i nie działa światło w żadnej toalecie. Grunt, że jedzie w stronę Małopolski. No, co chwila wprawdzie staje w polu, ale jednak zasadniczo przemieszcza się w poądanym kierunku.

Konduktor sprawdza bilety. - Dlaczego pociąg wyjechał z takim opóźnieniem ze Wschodniej? - padają dziwne zarzuty ze strony pasażerów. Konduktor wzrusza ramiona.Przecież pociąg musiał na tę Wschodnią skądś dojechać. No to jak miał być punktualny? - Dlaczego w toaletach nie działa światło? - A skąd ja mam towiedzieć, przecież nie naprawię - przytomnie odpowiada konduktor. - A czy wie pan chociaż, czy jest w  tym pociągu toaleta,w  której światło? - Pani sobie poszuka, toalet jest osiem;)

- Gdzie można dochodzić odszkodowania za opóźnienie - odważnie pyta młody człowiek, znający regulaccje unijne nakazujące przewoźnikom rekompensować pasażerom opóźnienia.

- Ale my jesteśmy prywatną spółką, nas te regulacje nie obowiązują - zamyka dyskusję konduktor. W tym momencie nawet najbardziej pyskatej pasażerce odjęło mowę.

Po dojechaniu do Krakowa okazało się, że zainwestowanie w bilet na ekspres też nie oznacza dojechania o czasie. Taksówkarz powiedział, że ekspres tez miał opóźnienie, ale mniejsze, bo gdy pociąg zbyt długo stał w polu, to posłowie, którzy nim akurat jechali, zadzownili do ministra Grabarczyka;) I po tym telefonie znalazł się ktoś, kto potrafił naprawić zepsutą lokomotywę;)


poniedziałek, 04 kwietnia 2011
Lata siedemdziesiąte?














piątek, 30 lipca 2010

Jazda polskimi pociągami dostarcza wyzwań intelektualnych. Taki kalambur na dworcu w Gdyni: dokąd jedzie pociąg stojący na peronie 4? Na rozkladzie w poczekalni napisane jest, że do Laskowic przez Warszawę, przy wejściu na peron, że do Łodzi Kaliskiej, na jednym wyświetlaczu na peronie, że do Malborka przez Warszawę, a na drugim, że do Słupska przez Warszawę. a tak naprawde jechał do Krakowa;) Na szczęści do Warszawy nim dojechałam.

Poza tym w pociągu świetnie się czyta. Pociąg jedzie i jedzie, z Gdyni do Warszawy 6 godzin - grubą ksążkę mozna w tym czasie przeczytać, wreszcie nadrobiłam zaległości lekturowe.

W Błotach Karwieńskich spędziłam miłe 5 dni z bratową i bratankami.Przy bratanicy nie mozna zardzewieć. Ciągle trzeba kombinować, co zrobić, żeby się nie zezłościła;) Chyba jestem infantylna, bo lubie takie kombinowanie. Spacery, zabawy w piasku, szukanie krasnoludkow w lesie - takie spędzanie czasu bardzo mi odpowiada.

A po powrocie na balkonie czekało na mnie jajo. Gołębie. Dziś już są dwa jaja. Oddałam gołebiom balkon walkowerem. Doszło do tego, że staram sie gołebiej mamy nie płoszyć. Tak czule opiekuje się jajami. Ale boję sie myślec, jak będzie wyglądal balkon, gdy wyklują się małe. Na szczęscie przynajmniej teraz gołebie nie gruchają o świcie;)