Jazda polskimi pociągami dostarcza wyzwań intelektualnych. Taki kalambur na dworcu w Gdyni: dokąd jedzie pociąg stojący na peronie 4? Na rozkladzie w poczekalni napisane jest, że do Laskowic przez Warszawę, przy wejściu na peron, że do Łodzi Kaliskiej, na jednym wyświetlaczu na peronie, że do Malborka przez Warszawę, a na drugim, że do Słupska przez Warszawę. a tak naprawde jechał do Krakowa;) Na szczęści do Warszawy nim dojechałam.
Poza tym w pociągu świetnie się czyta. Pociąg jedzie i jedzie, z Gdyni do Warszawy 6 godzin - grubą ksążkę mozna w tym czasie przeczytać, wreszcie nadrobiłam zaległości lekturowe.
W Błotach Karwieńskich spędziłam miłe 5 dni z bratową i bratankami.Przy bratanicy nie mozna zardzewieć. Ciągle trzeba kombinować, co zrobić, żeby się nie zezłościła;) Chyba jestem infantylna, bo lubie takie kombinowanie. Spacery, zabawy w piasku, szukanie krasnoludkow w lesie - takie spędzanie czasu bardzo mi odpowiada.
A po powrocie na balkonie czekało na mnie jajo. Gołębie. Dziś już są dwa jaja. Oddałam gołebiom balkon walkowerem. Doszło do tego, że staram sie gołebiej mamy nie płoszyć. Tak czule opiekuje się jajami. Ale boję sie myślec, jak będzie wyglądal balkon, gdy wyklują się małe. Na szczęscie przynajmniej teraz gołebie nie gruchają o świcie;)